Znam panie, które jadą gdzieś grupowo, żeby przeżyć romans

„Mam Pacjentki, które dzięki seksturystyce miewają relacje, z którymi się nie spotkały. Niektóre po raz pierwszy w życiu słyszą ... komplementy na swój temat.”

(ze Zbigniewem Lew-Starowiczem rozmawia Karolina Śluz)

Panie profesorze, jakie są trendy w seksie na lato 2017?

W seksie nie mówimy trendach, a o cyklach związanych z porami roku. Inny jest seks w czasie jesienno-zimowym, a inny w letnio-urlopowym.

Co wyróżnia ten — jak to pan powiedział — czas letnio-urlopowy?

Wakacje w sposób naturalny sprzyjają zbliżeniom. To czas rozrywki, długich rozmów, bycia ze sobą. Jest więcej możliwości, pokus. Jest też czas na to, żeby odłączyć się od internetu. Zredukować liczbę rozmów przez komórki. Bo to bardzo zakłóca relację. Proszę sobie wyobrazić, że jest pani na wczasach, a partner ciągle prowadzi rozmowy przez telefon. Jedną, kolejną. I w zasadzie nie wiadomo, z kim spędza czas. To bardzo ważne, żeby oddalić się od tych wszystkich służbowych spraw i mieć czas na bezpośrednią rozmowę.

A co z wakacyjnymi, przygodnymi relacjami? Mogą dawać satysfakcję czy prowadzą tylko do frustracji?

W skrócie rzecz ujmując, są trzy typy romansów wczasowych. Mamy romans świadomy, zamierzony. O takim romansie mówimy wtedy, kiedy ktoś jedzie na wczasy po to, żeby mieć romans. Znam panie, które jadą gdzieś grupowo, żeby go przeżyć. Tego typu oczekiwanie można łatwo wyczuć, bo strony wysyłają sobie bardzo dużo sygnałów.

To jeden typ romansów wakacyjnych? A pozostałe

Drugi typ to romans przypadkowy. Siedzę obok kogoś na plaży i zaczyna się rozmowa. Pojawia się zainteresowanie, które nie było planowane. Po prostu do tego doszło. Tego typu romans może być początkiem nowego związku albo może przeżyciem, które po wakacjach się kończy. Jeżeli osoby romansujące są w stałych związkach, to pojawia się dylemat: powiedzieć czy nie powiedzieć?

Jak pan uważa?

Jeżeli ktoś się przyznaje, bo chce zrzucić z siebie ciężar poczucia winy i być lojalny, to dodatkowo rani drugą osobę. Romans tego typu powinien zawsze wiązać się z refleksją: dlaczego do tego doszło? Czego brakuje mi w moim związku?

No to jeszcze trzeci typ romansów.

Jest wtedy, kiedy poznajemy osobę dla nas niezwykle atrakcyjną, ciekawą. Jeżeli osoby romansujące mieszkają dość blisko siebie, to po wakacjach zazwyczaj podtrzymują ten romans. Jest to romans prowadzący do klasycznego trójkąta.

Z punktu widzenia seksuologa: wdawać się w takie romanse czy nie? Czy w dłuższej perspektywie wychodzi nam to na dobre?

Nie ma jednoznacznej odpowiedzi na to pytanie. Jeżeli kobieta nigdy nie miała orgazmu, a podczas romansu okazuje się, że wcale nie jest lepiej, to w ten sposób dowiaduje się czegoś o sobie. Może pomyśleć, że wina jest w niej. Ma okazję do refleksji o tym, że trzeba byłoby poszukać jakiegoś rozwiązania. Inna sytuacja. Kiedy romans daje nam nowe, dotychczas nieznane doświadczenie. Ogromną satysfakcję, tzw. trzęsienie ziemi, po którym wraca się do związku, do codzienności.

I przykład trzeci. To są osoby tzw. seksowne. One z natury są chętne do romansowania. Romansu, przygody nie traktują jako czegoś, co ma uderzyć w związek. Ma to dla nich wyłącznie kontekst seksualny, pozwala się wyżyć.

Czyli wakacyjny romans raczej tak?

Nie mogę dawać takiej zgody. To jest kwestia systemów wartości. Należy też mieć na uwadze takie konsekwencje jak choroby weneryczne oraz zadbać o swoje bezpieczeństwo. Często w swojej praktyce spotykam się z przypadkami gwałtów czy innymi nadużyciami, które są skutkiem wakacyjnej beztroski. Trzeba pamiętać, że nie wszyscy działają czysto.

Coraz częściej słyszymy też o seksturystyce. To już chyba jakaś moda. Czy pan to także widzi w swoim gabinecie?

Oczywiście. Mam pacjentki, które dzięki seks turystyce miewają relacje, z którymi dotychczas się nie spotykały. Po raz pierwszy w życiu słyszą... komplementy na swój temat. I tak jak są przewodniki po miastach czy o kuchniach danego kraju, tak są i przewodniki po lokalnych zwyczajach.

Seksualnych?

Tak. I takie przewodniki po Tajlandii czy po krajach arabskich opisują lokalne zachowania. Dzięki temu wiemy, co się może przydarzyć. Że w tej wspomnianej Tajlandii już na lotnisku można znaleźć towarzyszkę na wakacje. Albo że Senegal to miejsce zamieszkiwane przez mężczyzn, którzy są hojnie obdarzeni przez naturę.

Kogo pociągają takie wakacyjne atrakcje?

Podatność wynika z tego, z czym jedziemy. Jeżeli kobieta dawno nie była adorowana, to może nagle doznać olśnienia, że taki wyjazd jest dla niej. Podobnie jest z mężczyzną. Jeżeli jest zaniedbywany, a tutaj nagle inna kobieta wychodzi ze skóry, żeby starać się o jego względy.

Z jakimi problemami najczęściej przychodzą dziś Polacy do seksuologa? I czy te problemy zmieniają się na przestrzeni czasu?

I tak, i nie. U mężczyzn od lat najczęstszymi problemami są dewiacje oraz zaburzenia erekcji. U kobiet są to spadek zainteresowania seksem, bolesne kontakty seksualne czy brak orgazmu. Zmieniają się przyczyny tych problemów. Populacja się starzeje, żyjemy coraz dłużej. Mamy różne choroby, bierzemy leki. Z nadciśnieniem czy cukrzycą można brać leki i funkcjonować dobrze przez wiele lat, ale to się z kolei odbija na seksie. Mamy też nowe grupy pacjentów: seniorów czy młodych bezrobotnych.

Brak pracy wpływa na seks?

Kiedy młody mężczyzna nie ma pracy, nietrudno jest o stany depresyjne. Ma małe poczucie własnej wartości. Wtedy pojawiają się zaburzenia seksualne. Bywają też odwrotne sytuacje. Mam na myśli seks ludzi sukcesu w biznesie.

Oni raczej nie mają niskiego poczucia własnej wartości.

Mają dużo stresu i potrzebę odreagowania go. To też skłania do przygodnych, seksualnych zachowań, z których wynikają potem kłopoty w stałych związkach. Tu pojawia się kolejna kwestia. Rośnie populacja uzależniona od seksu. Tego wcześniej na taką skalę nie było.

Co jeszcze nowego słychać w seksuologii?

Bardzo dużo. Cały czas są prowadzone badania nad mózgiem. Coraz bardziej poznajemy umysłowe uwarunkowania seksualności. Mamy bardzo duże zmiany w podejściu do zaburzeń seksualnych. Pojawiają się nowe metody leczenia, nie tylko farmakologiczne. Nowością jest rehabilitacja mięśni dna miednicy. Ma to ogromne znaczenie w jakości życia seksualnego kobiet. Także nie nudzimy się.

A czy w antykoncepcji widać jakieś zmiany na horyzoncie? Tak, żeby cała odpowiedzialność nie spoczywała tylko na kobiecie?

W rodzajach antykoncepcji zmiany następują wolniej. Natomiast coraz bardziej zwraca się uwagę na wpływ tabletek na seksualność kobiet. W mediach kobiety słyszą: bierzesz tabletki, masz mniejszą ochotę na seks, weź suplement, to ci się poprawi. To tak nie działa. Antykoncepcję trzeba indywidualnie dobierać do kobiety.

A co jeśli ciało chce, ale ciało nie może? Czy pan i pana koledzy po fachu potraficie pomóc w każdym przypadku?

W tej chwili mamy ogromny postęp w seksuologii medycznej. Dysponujemy tak dużymi możliwościami diagnostycznymi, że 95 proc. przypadków zaburzeń erekcji jest obecnie do wyleczenia. Gdy jest problem, lepiej skorzystać z pomocy specjalisty, niż zadowalać się suplementami. Mamy teraz dwustu seksuologów w Polsce, więc z dostępem nie jest źle. Oczywiście w dużej mierze jest to leczenie prywatne, ale są już miejsca, gdzie wizyta u seksuologa jest refundowana.

„Gazeta Olsztyńska”NR 128 (9391), str. 8-9

Znam panie, które jadą gdzieś grupowo, żeby przeżyć romans

fot. Tamara Pieńko



Umów termin wizyty lub zapisz się na szkolenie w CTLS

Masz pytania? Zadzwoń lub napisz do nas... chętnie odpowiemy na Twoje pytania.