Wywiad z lek. med. Mają Świetlicką

„Mam takie poczucie, w swojej pracy, że nie da się być lekarzem i nie być psychologiem. (…)”

Pyt. 1. Jest Pani ginekologiem oraz psychologiem - skąd pomysł na połączenie tych dwóch fakultetów i jak przekłada się ono na wizytę Pacjentki za drzwiami gabinetu ginekologicznego?

Lek.med. Maja Świetlicka:

Funkcjonowanie człowieka z uwzględnieniem aspektu fizycznego i psychiki zawsze mnie fascynowało, szczególnie to, co się dzieje, kiedy pojawia się choroba - stąd medycyna, ale po studiach miałam poczucie, że zamknęłam swój rozwój w bardzo wąskiej specyfice. Miałam potrzebę bardziej humanistycznego, kreatywnego rozwoju. Nie bardzo wierząc, że po 7 latach od matury uda mi się dostać na studia psychologiczne, dla żartu postanowiłam na nie zdawać. I dla żartu się udało. Psychologia była wspaniałym doświadczeniem, tak różnym od medycyny. Bardzo rozwijającym pod względem twórczego rozwiązywania problemów, rozpoznawania swoich emocji i wglądu w nie, rozumienia ludzi. Mam takie poczucie, w swojej pracy, że nie da się być lekarzem i nie być psychologiem. Wielu chorób nie możemy na obecnym poziomie wiedzy medycznej leczyć, wiele z nich nie da się dobrze zdiagnozować, inne wynikają z problemów psychicznych z jakimi mierzy się pacjent. W takich sytuacjach psychologia jest nieocenionym sprzymierzeńcem medycyny. Nie odkryję pewnie Ameryki mówiąc, że właściwa rozmowa z pacjentem częściej działa lecząco, niż drogie leki. I ja to widzę w codziennej pracy. Moje ciężarne pacjentki nie przyjeżdżają bez powodu, w panice do szpitala, bo wychodzą po pierwszej wizycie z gabinetu z głową pełną informacji, na co zwracać uwagę, czym się niepokoić, a co zignorować lub obserwować. Wiem, ze im więcej czasu zainwestuję w nie na początku naszych spotkań tym lepiej i BEZPIECZNIEJ dla pacjentki będzie się układać nasza współpraca.

Pomysł na ginekologię pojawił się w trakcie studiów medycznych. Miałam potrzebę wybrania specjalizacji, w której medycyna dużo może pomóc, w której metody leczenia są skuteczne. Ginekologia i położnictwo w dużej mierze takie są.

Z połączenia ginekologii i psychologii narodził się pomysł na seksuologię. Na początku to było takie marzenie, potem praktyka kliniczna przekonała mnie, ze to strzał w dziesiątkę. Pacjentki przeważnie nie przyjdą specjalnie do seksuologa ze swoim problemem. Raczej dzielą się nim ze mną w trakcie wizyty ginekologicznej i to najczęściej na jej końcu, kiedy już mają wychodzić. Obserwuję to bardzo często. „A Pani doktor chciałam tak jeszcze na koniec zapytać….” I tu tak naprawdę zaczyna się wizyta, a nie kończy. Zapraszam je wtedy na godzinne spotkanie, żeby móc spokojnie wysłuchać o kłopocie, który je trapi. Lubię mieć dużo czasu na pracę z pacjentką, na rozmowę i komfortowe badanie, co ma ogromne znaczenie u pacjentek z pochwicą. Ginekolog to specyficzna specjalizacja.Taka, w której odkrywa się najintymniejszą sferę. W trakcie zajęć w Szkole Terapii Seksualnej, usłyszałam, że pacjentki dzięki temu, że otwierają się fizycznie przede mną, otwierają się również łatwiej psychicznie, bo dystans zostaje znacząco skrócony. I faktycznie tak jest. Kobiety powierzają mi swoje ciało, swoją intymność, którą bardzo szanuję, dbając o to, żeby badanie było delikatne i taktowne. Oddają mi pod opiekę najcenniejszy skarb- swoje nienarodzone dziecko. To sprawia, że między pacjentką, a ginekologiem pojawia się pewna więź. Więź tą można wspaniale wykorzystać i pogłębić o rozmowę o seksie. Trzeba tylko być wyczulonym na ten temat i… mieć wiedzę. Ja tą wiedzę dopiero cały czas zdobywam, ponieważ temat jest zaniedbany na studiach, na stażu i w praktyce klinicznej. Wiedza medyczna pozwala mi rozpoznać choroby ciała, wiedza psychologiczna- choroby umysłu. Ale seksuologia to bardzo intensywnie rozwijająca się dziedzina, bardzo odległa od tego co na co dzień robi ginekolog, więc wymagająca dużo wysiłku, aby ją poznać. Świetny w mojej pracy jest fakt, że zgodnie z prawem mogę pracować z ciałem pacjentki. Nierzadko polega to na zwykłej edukacji. Pokazuję pacjentce w lusterku na fotelu gdzie jest łechtaczka, ujście pochwy, cewki moczowej. Dla wielu to zaskoczenie, bo nigdy nie oglądały się „tam” i nie kojarzyły anatomii. Albo razem szukamy szyjki macicy, tak aby pacjentka wiedziała jak się badać np. w dni płodne. Ginekologia daje nieograniczone możliwości pracy z pacjentką seksuologiczną.

Pyt. 2. W gabinecie ginekologicznym przyjmuje Pani również Pacjentki z niepełnosprawnością fizyczną.

Lek.med. Maja Świetlicka:

Do gabinetu zapraszam również pacjentki z niepełnosprawnością. Na co dzień pracuję w szpitalu wieloprofilowym. Często konsultuję pacjentki z innych oddziałów, o innej specyfice- to bardzo rozwijające. Nierzadko są to osoby unieruchomione w łóżku (osoby starsze), o różnym stopniu sprawności (po udarach czy urazach). Trzeba to sobie powiedzieć jasno- nie są to łatwe konsultacje, wymagają dużo pomysłowości, a czasem i siły fizycznej, żeby móc wykonać badanie. Stąd lubię kiedy mam nieograniczony czas na takie spotkanie i mogę spokojnie pracować z kobietą. Jeśli jest możliwa komunikacja, pacjentka mówi co jej jest potrzebne, żeby takie badanie przeprowadzić. I wtedy działamy. W sytuacji kiedy kontakt nie jest możliwy, cierpliwość i czas stają się niezwykle ważne. Czasami nie udaje się zbadać pacjentki na pierwszej wizycie. Czasem badanie na siłę nie jest warte tej traumy i można poczekać do następnej próby za tydzień lub dwa. Niepełnosprawności są tak różne, że każda wymaga ode mnie innego podejścia i nierzadko- douczenia się o jej specyfice.

Każdą wizytę zaczynam od dokładnego wywiadu medycznego, nie tylko związanego z ginekologią. Dopytuję też czy jest to pierwsza wizyta u ginekologa- to dla mnie bardzo ważna informacja, bo wtedy staram się, żeby pacjentka nie zniechęciła się na przyszłość. Pytam co byłoby pacjentce potrzebne, żeby czuła się komfortowo. Kiedy już wiem z jakim problemem mogę mieć styczność, zaczynamy badanie. Jeśli pacjentka jest w stanie wejść na fotel ginekologiczny- badamy się na nim, jeśli nie- badanie przeprowadzamy na kozetce, na leżąco. Dla wielu pacjentek trudny jest również temat nietrzymania moczu czy stolca- dotyczy to nie tylko kobiet niepełnosprawnych, ale wielu Pań. Zawsze uspokajam pacjentki, mówiąc, że jest to fizjologia i schorzenia, do których lekarze są przyzwyczajeni, przecież leczą te problemy. Regularne badania i wizyty ginekologiczne- raz na rok, w ramach zwykłej kontroli są ogromnie ważne, a u osób niepełnosprawnych ten temat jest pomijany dopóki nie ma objawów. Tylko te objawy to często oznaka już bardzo zaawansowanej choroby. Stąd pomimo oporu i przeciwności bardzo zachęcam, a nawet nalegam na wizyty u ginekologów.

Wywiad z lek. med. Mają Świetlicką



Umów termin wizyty lub zapisz się na szkolenie w CTLS

Masz pytania? Zadzwoń lub napisz do nas... chętnie odpowiemy na Twoje pytania.